Odkrywam pułapki swoich przekonań

Oto najczęstsze negatywne wzorce, które kultywujemy, aby potwierdzić swoje przekonanie, że nie jesteśmy doskonali i warci wszystkiego, co najlepsze. Że mamy cierpieć za życia lub starać się przypodobać wyższym instancjom, by zaznać szczęścia po śmierci. Owe wzorce, niczym warstwy czarnej farby, pokrywają nasz naturalny blask. Musimy kolejno, dzień po dniu, zdrapywać czarną farbę, aby odzyskać dostęp do wewnętrznego kapitału. Aby odważyć się być sobą i żyć w zgodzie ze swoim powołaniem, niczym radosne, pełne energii, wierzące w swoją wybitność i wyjątkowość dziecko.

 

ZA WSZELKĄ CENĘ W NORMIE

Od najmłodszych lat staramy się wpisać w tabelki wagi i wzrostu, szablony ocen, skale umiejętności. Oceniani jesteśmy przez pryzmat bilansów kompetencji, wyników rocznych, diagnozy 360 stopni, assessment i development center oraz innych kwestionariuszy i programów podsumowujących nasz potencjał. Wszystkie te techniki oceniające robią furorę w korporacjach. Aby „zasłużyć sobie na bycie w normie”, stajemy w wyścigu osiągnięć, sukcesów, staramy się nie wypaść gorzej od wszelkich potencjalnych konkurentów, znajomych, sąsiadów. Ciągłe porównywanie nas najpierw do innych dzieci, nastolatków, studentów, później do kandydatów do pracy, pracowników, ideałów z mediów powoduje, że sami popadamy w nawyk nieustannego porównywania się ze wszystkimi, nawet nie zdając już sobie z tego sprawy. Zestawiamy siebie z innymi oraz tych innych z jeszcze innymi. Porównujemy i oceniamy wszystko, co tylko się da.

 

DĄŻENIE DO PERFEKCJI

Każdy z nas na podstawie błędnych i ograniczających schematów wyrobił sobie niewłaściwy obraz samego siebie oraz ograniczające przekonania, które pobudzają negatywne emocje. Te emocje (np. strach przed porażką, lęk przed ośmieszeniem i odrzuceniem) prowadzą nas do nieudanych działań lub w ogóle ich zaniechania. To z kolei wpływa na niekorzystne rezultaty (lub ich brak). A to od nowa utwierdza w nas negatywne i krzywdzące przekonania o sobie samym. W ten sposób błędne koło nakręca się niczym samosprawdzająca się przepowiednia.

 

WYUCZONA BEZSILNOŚĆ – NIE DAM RADY

Niby rodzice chcą nas chronić przed porażkami, zadrapaniami, stłuczenia-mi, oparzeniem się, ale zaszczepiają nam w głowach schemat bezsilności, który powtarzamy jak mantrę. Nie próbujemy już nawet niczego przedsięwziąć, bo przecież „nie damy sobie z tym rady”.

 

Każdy z nas, w większym lub w mniejszym stopniu, słuchał takich słów od małego. Niektórzy na przekór tym słowom chcą udowodnić, że dadzą radę. Niektórzy zgodnie z zasłyszanym schematem nawet nie spróbują, przekonani o swojej słabości. W tej słabości, w tej postawie bezsilnej ofiary będą przechodzić przez życie. Patrzeć z zazdrością na innych, którzy osiągnęli więcej. Podziwiać, że są odważniejsi, sprytniejsi, lepsi i dlatego im się udało, bo idą po trupach do celu, są nieuczciwi. Wymyślają 100 tysięcy wytłumaczeń, argumentów za tym, że mają rację, i usprawiedliwiają swoją wyuczoną bezsilność.

 

 

To podświadomie zaszczepiony strach powstrzymuje nas przed odważeniem się na więcej.

 

Kiedy chcemy podjąć się większego projektu, ambitniejszego wyzwania, nowej pracy czy zmiany stanowiska, przeprowadzić się w nowe miejsce lub do innego kraju, wziąć rozwód, stworzyć biznes, zrobić cokolwiek, co wymaga od nas zmiany i wejścia na nową drogę, pojawia się to samo zdanie, powiedziane na głos lub tylko pomyślane: „O rany, jak ja sobie poradzę”, „Nie dam rady”, „Wolę tego nie robić, bo przecież jestem za słaby”, „Wolę pozostać tu, gdzie jestem, i mieć to, co mam”.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *